Mają.
Greka jest wszędzie od zera. Wyjściowo podział wygląda tak, że do grupy zaawansowanej idą ludzie, którzy uczyli się łaciny (i którzy się do tego przyznają - moje dzieci, mimo że miały to jak byk na świadectwie, zapisano do początkującej z wyjątkiem jednej osoby, która napomknęla przy składaniu dokumentów, że miała już łacinę

- wiem, że to trochę głupie, ale... uroki UW

), a do początkujących ci bez łaciny i podział tam jest wg alfabetu (ludzie od A do powiedzmy M - jedna grupa, koniec alfabetu - druga). A ma się coś do powiedzenia, bo zwykle można się przenieść, chyba że wykładowca w grupie upatrzonej się uprze, że nie... Ale w większości wypadków ruchy się udają.
"Kardynale, wiemy o waszych wysiłkach, mających na celu odkrycie naszych tajemnic. Dajcie sobie z nimi spokój, i tak nie dowiecie się niczego ponad to, co sami zechcemy wam zdradzić."