Bardzo proszę o przejrzenie mojej próby tłumaczenia tego tekstu (zamieszczonego między innymi w podręczniku Porta Latina) i poprawienie jej w miarę możliwości, oraz o pomoc w tłumaczeniu ostatniego zdania, którego jakoś nie mogę rozgryźć. Zastrzegam, że to moje pierwsze podejście do tłumaczenia tekstu takiej objętości, więc zapewne popełniłem mnóstwo błędów

Z góry dziękuję!
Marcus Tullius Cicero
Tusculanarum disputationum, liber V
Tyrannus ipse iudicavit, quam esset beatus
[61] Dionysius tyrannus, cum quidam ex eius assentatoribus, Damocles, commemoraret in sermone copias eius, opes, maiestatem dominatus, rerum abundantiam, magnificentiam aedium regarium negatetquw umquam beatiorem quemquam fuisse. ‘Visne igitur’, inquit ‘o Damocle, quoniam te haec vita delectat, ipse eam degustare et fortunam experiri meam?’ Cum ille se cupere dixisset, conlocari iussit hominem in aureo lecto strato pulcherrimo textili stragulo, magnificis operibus picto abacosque conplures ornavit argento auroque caelato. Tum ad mensam eximia forma pueros delectos iussit consistere eosque nutum illius intuentes diligenter ministrare.
[62] Aderant unguenta, coronae; incendebantur odores, mensae conquistissimis epulis exstruebantur: fortunatus Damocles videbatur. In hoc medio apparatur fulgentem gladium e lacunari saeta equina aptum demitti iussit, ut inpenderet illius beati cervicibus. Itaque nec pulchros illos ministratores aspiciebat nec plenum artis argentum nec manum porrigebat in mensam; iam ipsae defluebant coronae; denique exoravit tyrannum, ut abire liceret, quod iam beatus nollet esse.
Satisne videtur declarasse Dionysius nihil esse ei beatum, cui semper aliquis terror inpendeat? Atque ei ne integrum quidem erat, ut ad iustitiam remigraret, civibus libertatem et iura redderet; iis enim se adulescens improvida aetate inretierat erratis eaque commiserat, ut salvus esse non posset, si sanus esse coepisset.
Tyran sam osądził, jak był szczęśliwy.
Tyran Dionizjusz Starszy, gdy jeden z jego pochlebców, Damokles, wspomniał w rozmowie jego bogactwo, potęgę, majestat, wspaniałość pałacu i zaprzeczył, że kiedykolwiek ktoś był szczęśliwszy. „Czy pragniesz zatem” zapytał „o Damoklesie, skoro podoba ci się to życie, samemu go skosztować i doświadczyć mojego losu?”. Gdy ów [Damokles] wypowiedział swoje pragnienie, [Dionizjusz] rozkazał by ustawiono człowieka w złoconym łożu pokrytym najpiękniejszym kobiercem, haftowanym wspaniałymi wzorami i przyozdobił stolik srebrną i złotą zastawą. Następnie rozkazał chłopcom wielkiej urody istawić się przy stole i zobaczywszy skinienie Damoklesa, pilnie wykonywać jego rozkaz.
Były przy tym olejki, korony, rozpalone kadzidła, stół zastawiony był wyszukanymi potrawami. Damokles zdawał się szczęśliwy. W środku tego przepychu, tyran rozkazał spuścić z sufitu błyszczący miecz, przywiązany końskim włosem, aby zagrażał karkowi owego szczęśliwca. I tak ani nie oglądał tych pięknych pomocników, ani kunsztownych sreber, ani nie sięgał ręką do stołu. Już same zsuwały się korony; i w końcu uprosił tyrana, aby wolno mu było odejść, ponieważ już nie chciał być szczęśliwy.
Czy wyraźnie widać, że Dionizjusz pokazał, że nic nie jest szczęśliwe temu, któremu zawsze ktoś zagraża strachem (?).