Tak więc wchodząc na salę mieliśmy niezłego pietra...
Gdy weszliśmy na salę, najpierw wypełniliśmy protokoły (z duszą na ramieniu wpisywałem nazwisko mojej nauczycielki...).
Potem ktoś-tam je zebrał, a my zabraliśmy się do pracy... Tymczasem Szrmach sprawdzał protokoły...
Aż tu nagle: "Bartosz Nieszporek!", "Tak?... Tutaj jestem..." (podniosłem rękę, a przerażenie sięgnęło szczytu...), "Ty jesteś ze szkoły od pijarów?", "Nie, nie - z III Liceum, jak napisałem...", "Aha, dobrze".
I tyle...

Szkoły pijarów są koło mojej (ta sama ulica), a moje LO ma imię Jana Pawła II i chyba dlatego Szarmach źle skojarzył...
Najadłem się strachu, bo prof. Szarmach źle skojarzył moją szkołe...

Przynajmniej mam "ciekawe" wspomnienia...

Tylko nie mogłem się przez dłuższą chwilę skupić...
