Mnie, jak przyjechałam do Krakowa, też zaskoczyło parę zwrotów: mówi się tu np. wyjść na pole zamiast: wyjść na dwór (zawsze mnie to śmieszyło), albo weka zamiast bagietka... Zdaje się, że dzięx też się tu czasem słyszy
Weka to się na bułkę mówi Chyba, że i bagietkę podciągniemy pod bułkę. Ja od jakiegoś czasu prowadzę takie notatki różnic w województwach niektórych.
I am raised up and I will not reject the flute,
O ruler of my mind. Look, he stirs me up,
Euoi, the ivy now whirls me round in Bacchic contest. -Sophocles
Mój wujek ożenił się ze ślązaczką i tam z nią zamieszkał (sam pochodził z "centrali"). Pewnego dnia teściowa powiedziała mu: "Józek, idźże do sklepu po kartofle". Ten poszedł (po drodze zastanawiał się, czemu tesciowa wysłała go do sklepu i nie dła pieniędzy). Po dłuższym czasie wrcaca do domu. Teściowa pyta: "Gdzieś ty był tyle czasu?!" -" W sklepie (pokazuje torbę z ziemniakami)" Tesciowa: "Józek, ale u nas to sklep się na piwnicę mówi!"
Nulli parcit hiems, nullus quoque frigore gaudet,
donec Ver veniat nos foveant pueri!
innuendo pisze:Weka to się na bułkę mówi Chyba, że i bagietkę podciągniemy pod bułkę.
W Krakowie "weka" mówi się tylko na długą bułkę, czyli bagietkę. Zwykłe bułki nazywa się już normalnie.
Na roku mamy kolegę ze Śląska; on to dopiero zna ciekawe słowa: np. nóż = majcher
A co do wspomnianych kartofli - nie słyszałam jeszcze, żeby tu ludzie używali tego słowa. Wszyscy mówią "ziemniaki". Jest to niemieckie słowo, więc może dlatego częściej się go używa na Ziemiach Odzyskanych...
Hmm to coś z tą bułką musiało się zmienić. Sama sprawdzę, jak będę na miejscu
I am raised up and I will not reject the flute,
O ruler of my mind. Look, he stirs me up,
Euoi, the ivy now whirls me round in Bacchic contest. -Sophocles